Zapach Świąt

with Brak komentarzy

aDSC_0826

Co roku wyjeżdżamy na Święta do Rodziców i zostawiamy Mamie (prawie) całe kulinarne przygotowania do Wigilii (niestety Ona nigdy nie chce odpuścić:) Omija mnie więc to całe gotowanie, pichcenie, pieczenie, obieranie, tłuczenie, krojenie i skrobanie. Ale jednego nie mogę sobie w tym czasie darować. To takie zwyczajne pieczenie pierników. Czyli coś, co w każdym szanującym się domu być musi! Czy to ze znajomymi, czy z dziećmi, zawsze jest na to pora. Nie tylko dlatego, że to świetna zabawa, nie dla ich kuszącego smaku, ale dla niepowtarzalnego zapachu! Zapachu, który tworzy świąteczny nastrój. Wystarczy włożyć do piekarnika pierwszą partię ciastek i atmosfera gotowa! :) W tym roku pokusiłam się o sprawdzony przepis mojej Mamy, który możecie znaleźć na Jej blogu domowyrockandroll.pl.

Mamo, kradnę przepis:)

pół kilograma mąki pszennej, 20 dkg miodu, 20 dkg cukru pudru,12,5 dkg masła, jajko, czubatą łyżeczkę sody, szczyptę soli,1 torebkę przyprawy do piernika (ja używam firmy Kamis, bo uważam, że jest najbardziej aromatyczna).

Rozpuśćcie masło, dodajcie miód, cukier i przyprawę do piernika i lekko podgrzejcie. Do przestudzonej masy dodajcie jajko, mąkę, sodę i sól. Dobrze wyróbcie, zawińcie w folię spożywczą i włóżcie do lodówki (nawet na 2 dni). Ciasto podzielcie na kilka części, łatwiej je rozwałkować (na grubość 0,5 cm). Wytnijcie foremkami ciasteczka, z braku takowych może być kieliszek, szklaneczka czy ciekawego kształtu pudełeczko. Układajcie na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, koniecznie! Lubią  małpiszony przywierać. Piekarnik rozgrzejcie do temperatury 165 stopni C z termoobiegiem. Pieczcie cirka jebałt 6minut, ale z czuciem. Znacie swój piekarnik i same musicie zadecydować, kiedy wyjąć je z pieca. Muszą być jasnobrązowe. Nie przejmujcie się, że są miękkie, nie dziubcie je patyczkiem, bo to zmyłka. Po wyjęciu z piekarnika zaraz stwardnieją. Gdy dobrze wystygną przełóżcie je najlepiej do metalowych pudełek. Ja mam ich kilka, takich po napojach wzmacniających tych z apteki i tych z monopolowego. Świetnie się sprawdzają.

Przepis delikatnie zmodyfikowałam, gdyż dla mnie wychodzą troszkę za słodkie – wystarczy zmniejszyć ilość cukru i będzie w sam raz. Jeśli zostawicie takie proporcje, to można do dekoracji użyć lukru cytrynowego. Powinno to zbalansować słodycz ciastek.

I nie czekajcie – jeśli macie dzieci, to zabawa jest podwójna: raz pieczenie, a na drugi dzień dekorowanie. Nie polecam robić tego jednego dnia, gdyż można zwariować z powodu całego zamieszanie i bałaganu:)

Smacznego!

 

aDSC_0832

aDSC_0837

 

 

 

Follow Marta:

żona świetnego faceta, mama dwóch rewelacyjnych dziewczynek, pani dwóch nieco kłopotliwych świnek morskich, sprawca zamieszania nazwanego Pracownią Mamaprojekt. Rozejrzyj się, a jak coś Ci się spodoba, zapraszam do kontaktu i kupna.

Latest posts from

Leave a Reply