Wspomnienia z PRLu

with Brak komentarzy

DSC_1272

Założę się, że większość z Was miała w dzieciństwie rzutnik Ania. Kto nie miał! Chyba wszyscy z pokolenia PRLu pamiętają ten cud techniki. Pamiętam, że nasz rzutnik był brązowy (a może żółty?) i śmierdział kurzem. Do tego kilkanaście bajek na celuloidowych filmach. Pamiętam „Baśń o rumaku zaklętym”, „W pustyni i w puszczy”, „Latający dywan” i o koziołku, który postawił domek z kamienia i wilk nie mógł go zdmuchnąć. Ale mi było smutno, gdy koziołek w pewnym momencie zostawał opuszczony przez przyjaciół! Pamiętam ciemność i dreszczyk emocji na widok rozświetlonego prostokąta na gładkiej ścianie. Pamiętam też szukanie kawałka takiej ściany (w dobie meblościanek, tapet i boazerii:) i książki, które trzeba było podkładać pod rzutnik, aby stał równo i na odpowiedniej wysokości:) No i pamiętam irytację, gdy po kilku minutach mocowania się z kliszą, okazywało się, że bajka wyświetla się do góry nogami:) Ależ to było wkurzające, prawda?! Pamiętacie bajki wyświetlane z rzutnika Ania?

Rzutniki Ania i jej rodzeństwo Jacek i Bajka produkowane były przez Łódzkie Zakłady Kserotechniczne PREXER, wchodzącej w skład grupy Predom (tej od sokowirówek:). Wyświetlane na nich były bajki na celuloidowych kliszach, na każdej klatce znajdowała się ilustracja z tekstem. Bajki wydawane były przez kilkadziesiąt różnych instytucji, jak chociażby Wspólna Sprawa, KAW, PTTK, PZFP, Baj, Centrum, Ogniwo, Technika, Donau Trading, SE-MA-FOR, FIRMIA. Bajki wydawane w tamtych czasach, to zbiór liczący kilka tysięcy pozycji. Były to adaptacje doskonale znanych bajek i baśni („Bajka o rybaku i złotej rybce”, „Smok wawelski”), wierszy („Pimpuś Sadełko”), a także powieści dla dzieci i młodzieży („W pustyni i w puszczy”, „Zorro”). Ilustrowali je wspaniali artyści, jak chociażby Bohdan Bocianowski, Danuta Dominirska, Jerzy Flisak, Romuald Klaybor, Jan Kotarbiński. Bajki te to spory kawałek historii polskiej ilustracji i grafiki. I rzeczywiście, jak ogląda się je obecnie, zadziwiają one swoim poziomem artystycznym, kreską, kolorem. W latach 70tych i 80tych bajki z rzutnika zawłaszczyły dziecięcą wyobraźnią. Każde dziecko marzyło, aby taki rzutnik móc obsługiwać, ale na ten przywilej długo trzeba było czekać. Bajki czytali rodzice dzieciom, a potem starsze dzieci młodszym.

Dziś pokolenie, które wyrosło na tych bajkach, sięgnęło po nie znów. Mało tego, nie tyle sięgnęło, co wręcz oszalało na ich punkcie! Na aukcjach internetowych wrze, na forach parentingowych temat przewija się co chwila, a rzutniki z kilkudziesięcioma bajkami potrafią osiągać ceny do 500 zł! Według kolekcjonerskiego serwisu diafilm.pl  w 2014 roku sprzedano jedną bajkę pt. „Trzy ptasie jajeczka” za rekordową cenę 510 zl! Ale spokojnie! Przyzwoity rzutnik z kolekcją bajek można kupić już od 100 zł, lub wypatrzeć na garażowych wyprzedażach za grosz. Ja swój rzutnik wraz z bajkami zakupiłam parę lat temu za ok 120 zł. Kilka lat leżał, używany sporadycznie, aż znów parę dni temu ujrzał światło dzienne, a raczej wieczorne:) Dość już miałam tych wszystkich bajek z telewizji, gdzie tylko bekają i puszczają bąki. Dziewczyny miały szlaban na i-pada, w telewizji zero, ja wykończona, a dziewczyny spragnione rozrywki. Przypomniało mi się o Ani i to był strzał w dziesiątkę! Oglądałyśmy wszystkie nasze bajki leżąc w piżamach na łóżku, w ciemności, czytając sobie na wzajem, a w międzyczasie bawiąc się w teatrzyk cieni. I mimo, iż dziewczyny mają po 8-6 lat, a bajki są na poziomie 4 latka, to i tak była świetna zabawa. Nie przeceniony jest tutaj kontakt z nowym medium i inną  formą przedstawiania znanych treści, wspólna zabawa, rodzinnie spędzony czas. No i to taki przedmiot-samograj: wystarczy go włączyć, a dzieciaki chłoną wszystko jak zaczarowane!

Ciekawa jestem, jakie Wy macie wspomnienia związane z bajkami z rzutnika i czy oglądacie je z Waszymi dziećmi?

DSC_1280

DSC_1281

DSC_1286

DSC_1290

DSC_1294

Bajka „Kłopoty Babuleńki”. Autor: H. Pietrusiewiczowa, ilustracje: D. Kozłowska

DSC_1299

DSC_1302

DSC_1303

„Apolejka i jej osiołek” w.g. Marii Kruger, ilustracje Zdzisław Witlicki

DSC_1306

Bajka „O Janku, co psom buty szył” tekst J. Słowacki, ilustracje T. Sawicki

DSC_1309

 

Follow Marta:

żona świetnego faceta, mama dwóch rewelacyjnych dziewczynek, pani dwóch nieco kłopotliwych świnek morskich, sprawca zamieszania nazwanego Pracownią Mamaprojekt. Rozejrzyj się, a jak coś Ci się spodoba, zapraszam do kontaktu i kupna.

Latest posts from

Leave a Reply